-Chyba musimy poważnie porozmawiać. - stwierdził ojciec Kouty na co chłopak od razu skojarzył, o co dokładniej chodzi. O dziwo nie przejął się zbytnio jego słowami spoglądając tylko tępym wzrokiem w podłogę.
-Słuchasz mnie w ogóle? - dodał po chwili widząc brak reakcji syna. Wszedł do pokoju Kouty chwytając za laptop, a tym samym widząc obok niego rozrzucone kartki papieru.
-Znowu siedziałeś całą noc? Przecież znasz swoje wyniki w nauce. - wypowiedział po chwili kierując się do wyjścia z pokoju.
...ubieraj się, za chwilę idziesz do szkoły.
-Nic się nie zmieniłeś...dalej jesteś ślepy. - pomyślał chłopak wpatrując się jeszcze chwilę w drzwi a następnie przypominając sobie o zajęciach w szkole. Już po kilku minutach szedł przed siebie wpatrując się zamyślonym spojrzeniem w niebo czując jak krople deszczu opadają na jego zmęczoną twarz. Nabrał trochę powietrza, po czym odetchnął czując jak jest coraz bardziej zmęczony tym wszystkim. Widząc w oddali budynek szkoły rozejrzał się dookoła rozszerzając po chwili oczy. Nawet nie wiedząc kiedy został powalony na ziemię, a napastnik przyparł jego głowę o podłoże podśmiewając się pod nosem.
-Nadal nie rozumiesz że nie masz już tutaj czego szukać, gnojku? - wypowiedział jeden z nich na co napastnik przytaknął wraz z trzecim śmiejąc się.
-Jeżeli jest tak jak mówisz... - odpowiedział Kouta cichym głosem ledwo łapiąc oddech.
...to możesz wykończyć mnie właśnie teraz? - dodał po chwili na co trójka bandytów rozszerzyła ze zdziwienia oczy już po chwili wracając do pewnego siebie spojrzenia. Wcześniej delikatnie padający deszcz ożywił się lejąc teraz dużo mocniej. Napastnik wstał szybkim ruchem z chłopaka a następnie spojrzał na resztę przytakując do odejścia. Zostawili go samego zauważając, że żaden z przechodniów nawet nie próbował ratować chłopaka. Każdy z nich wybierał inną drogę, zapominając po kilku sekundach o jego istnieniu oraz problemie. Kouta jeszcze przez chwilę leżał na ziemi nasłuchując jak deszcz opada na jego już przemoknięte ubranie. Wstał powoli, czując jak jego noga odmawia posłuszeństwa. Trzymając się obiektów przy ścianie uliczki kierował się przed siebie aż w końcu zmienił kierunek w przeciwny do szkoły. W jego głowie było tylko poprzednie wydarzenie, o którym nie mógł zapomnieć.
-Dla kogo...robię to wszystko? - zapytał sam siebie siadając na jednym ze schodków przy opuszczonym budynku. Całe poświęcenie dla nauki, ambicji rodziców, czy też sposobie odebrania przez znajomych.
...od dawna nie jestem sobą...działam jak zwykła maszyna... - dodał po chwili zasłaniając twarz rękami.
-Hej...będziesz spóźniony. - usłyszał po chwili przy sobie czując dłoń na swoim ramieniu.
-Satsu... - odpowiedział nadal pozostając w takiej pozycji. Nawet nie zauważył kiedy krople łez wydostały się z jego oczu płynąc po policzkach. Chłopak usiadł obok niego odrzucając swój plecak w kąt obok tego od Kouty. W ciszy siedział obok niego nabierając trochę powietrza do ust.
-Kouta...wiem że życie potrafi dać w kość. Widzę po Tobie że ledwo dajesz sobie z tym radę. - stwierdził chłopak szeptem na co Kouta pozostał w bezruchu słuchając.
...pamiętaj o tym że to Twoje życie. Twoje. Możesz je stracić, marnować, lub... - dodał po chwili na co Kouta przełknął ślinę. Satsu już po chwili wstał ze schodów zabierając swój plecak, a tym samym odchodząc w milczeniu. Kouta spojrzał tylko w jego stronę mając w pamięci każde słowo wypowiedziane kilka sekund wcześniej.
Wieczór. Ciemne niebo objęło całe miasto w swojej otoczce będąc obserwowane z dołu przez Koutę. Chłopak siedząc przy oknie wpatrywał się w księżyc oraz gwiazdy nasłuchując odgłosów nocnego miasta. Uwielbiał to robić, a z jakiegoś powodu wolał taką porę dnia od południa, gdzie mógł spotkać większość ludzi. W tym momencie wolał być sam, pozostawiony samemu sobie. Odgłos komunikatora rozszedł się na cały pokój a sam Kouta bez emocji wstał z parapetu sprawdzając treść wiadomości.
-Hejo! Mogę odebrać od Ciebie gotowy projekt, Kouta? Tak masz na imię, prawda? Jestem Takase, miło mi Cię poznać! :)
-Cześć, Kouta z tej strony. A więc jesteś jedną z osób w grupie? Pierwszy raz Cię tutaj widzę...
-Jestem tutaj od dłuższego czasu, ale dopiero teraz postanowiłam wprowadzić parę zmian w projekcie. Kilka osób polecało mi tą grupę i stwierdziłam, czemu nie spróbować :)
Plik wysłano.
-Arigato Kouta! Mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy... :)
Takase odetchnęła wstając powoli z siedzenia przy biurku. Przeciągnęła się ziewając, a tym samym podchodząc do okna kierując wzrok na niebo.
-Nawet nie wiesz jak szybko, Kouta. - wyszeptała sama do siebie delikatnie się uśmiechając.
-Nadal nie rozumiesz że nie masz już tutaj czego szukać, gnojku? - wypowiedział jeden z nich na co napastnik przytaknął wraz z trzecim śmiejąc się.
-Jeżeli jest tak jak mówisz... - odpowiedział Kouta cichym głosem ledwo łapiąc oddech.
...to możesz wykończyć mnie właśnie teraz? - dodał po chwili na co trójka bandytów rozszerzyła ze zdziwienia oczy już po chwili wracając do pewnego siebie spojrzenia. Wcześniej delikatnie padający deszcz ożywił się lejąc teraz dużo mocniej. Napastnik wstał szybkim ruchem z chłopaka a następnie spojrzał na resztę przytakując do odejścia. Zostawili go samego zauważając, że żaden z przechodniów nawet nie próbował ratować chłopaka. Każdy z nich wybierał inną drogę, zapominając po kilku sekundach o jego istnieniu oraz problemie. Kouta jeszcze przez chwilę leżał na ziemi nasłuchując jak deszcz opada na jego już przemoknięte ubranie. Wstał powoli, czując jak jego noga odmawia posłuszeństwa. Trzymając się obiektów przy ścianie uliczki kierował się przed siebie aż w końcu zmienił kierunek w przeciwny do szkoły. W jego głowie było tylko poprzednie wydarzenie, o którym nie mógł zapomnieć.
-Dla kogo...robię to wszystko? - zapytał sam siebie siadając na jednym ze schodków przy opuszczonym budynku. Całe poświęcenie dla nauki, ambicji rodziców, czy też sposobie odebrania przez znajomych.
...od dawna nie jestem sobą...działam jak zwykła maszyna... - dodał po chwili zasłaniając twarz rękami.
-Hej...będziesz spóźniony. - usłyszał po chwili przy sobie czując dłoń na swoim ramieniu.
-Satsu... - odpowiedział nadal pozostając w takiej pozycji. Nawet nie zauważył kiedy krople łez wydostały się z jego oczu płynąc po policzkach. Chłopak usiadł obok niego odrzucając swój plecak w kąt obok tego od Kouty. W ciszy siedział obok niego nabierając trochę powietrza do ust.
-Kouta...wiem że życie potrafi dać w kość. Widzę po Tobie że ledwo dajesz sobie z tym radę. - stwierdził chłopak szeptem na co Kouta pozostał w bezruchu słuchając.
...pamiętaj o tym że to Twoje życie. Twoje. Możesz je stracić, marnować, lub... - dodał po chwili na co Kouta przełknął ślinę. Satsu już po chwili wstał ze schodów zabierając swój plecak, a tym samym odchodząc w milczeniu. Kouta spojrzał tylko w jego stronę mając w pamięci każde słowo wypowiedziane kilka sekund wcześniej.
Wieczór. Ciemne niebo objęło całe miasto w swojej otoczce będąc obserwowane z dołu przez Koutę. Chłopak siedząc przy oknie wpatrywał się w księżyc oraz gwiazdy nasłuchując odgłosów nocnego miasta. Uwielbiał to robić, a z jakiegoś powodu wolał taką porę dnia od południa, gdzie mógł spotkać większość ludzi. W tym momencie wolał być sam, pozostawiony samemu sobie. Odgłos komunikatora rozszedł się na cały pokój a sam Kouta bez emocji wstał z parapetu sprawdzając treść wiadomości.
-Hejo! Mogę odebrać od Ciebie gotowy projekt, Kouta? Tak masz na imię, prawda? Jestem Takase, miło mi Cię poznać! :)
-Cześć, Kouta z tej strony. A więc jesteś jedną z osób w grupie? Pierwszy raz Cię tutaj widzę...
-Jestem tutaj od dłuższego czasu, ale dopiero teraz postanowiłam wprowadzić parę zmian w projekcie. Kilka osób polecało mi tą grupę i stwierdziłam, czemu nie spróbować :)
Plik wysłano.
-Arigato Kouta! Mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy... :)
Takase odetchnęła wstając powoli z siedzenia przy biurku. Przeciągnęła się ziewając, a tym samym podchodząc do okna kierując wzrok na niebo.
-Nawet nie wiesz jak szybko, Kouta. - wyszeptała sama do siebie delikatnie się uśmiechając.